czwartek, 25 kwietnia 2013

Rozdział 8 "Cisza przed burzą..."
                       
                          Piosenka
-Kate nie przesadzaj...-uśmiechnął się do mnie łobuzersko.-Paradise to bardzo grzeczny rumak, który zabierze cię na pierwszą i niezapomnianą wycieczkę.
-Pierwszą i niezapomnianą dlatego, że OSTATNIĄ!!!- próbowałam mu przemówić do rozumu. 
Liam popatrzył się na mnie i uśmiechnął tak, że się zastanawiałam czy go od tego nie boli buzia. Nie chciałam, żeby pomyślał, że jestem tchórzem, bo zwykle nie jestem. No ale zwykle ludzie nie dają ci konie, który jak szalony turla się na grzbiecie i wymachuje tylnymi kopytami  oraz staje dęba. I ja mam być spokojna?! No powiedźcie mi jakim cudem. 
-Kate nie bój się, będzie wspaniale.
 Popatrzyłam na niego jak na wariata.
-A do tego będę przy tobie.-przy tych słowach zbliżył się do mnie.-Przy mnie nie masz się czego bać.
Zbliżał się. Metr za metrem, centymetr za centymetrem, milimetr za milimetrem... W końcu stał tak blisko, że czułam jego ciepły oddech na moich zziębłych policzkach. 
-Wierzysz w to, że będzie nam razem wspaniale.
-N-nie...- wydusiłam. Nie wiem dlaczego nie mogłam sformułować poprawnego zdania, nie wiem dlaczego jego bliskość tak na mnie działała, nie wiem dlaczego patrząc sią w jego brązowe oczy tonęłam w nich bezgranicznie, nie wiem dlaczego jego głos sprawiał, że czułam radość i... No właśnie i co? Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, o co w tym wszystkim chodzi.Bałam się tego. To na pewno nie jest miłość. Broniłam się jak mogłam. To nie może być prawda. Bałam się zakochać... Lecz moje rozmyślenia przerwał jego głos.
-To uwierz.  
 Po tych słowach mnie pocałował. Tego co czułam nie da się  opisać ludzkimi zwykłymi słowami. To było nieziemskie. Jego usta... Tak miękkie i gorące dotykały moich, ten pocałunek był taki czuły. Nie był natarczywy ani gwałtowny, był spokojny i delikatny, tak jakby te usta mnie próbowały zrozumieć i poznać... Nie wiele myśląc oddawałam mu pocałunki.


 {Perspektywa Liama}  

 Nie mogłem się powstrzymać. Zrobiłem to. Pocałowałem ją. Nigdy nie czułem tego co w tej chwili. Jej usta były  takie pociągające, miały taki piękny zarys. A pocałunek... Brak mi słów, to było takie piękne, że bałem się aby to nie był sen. Sen, w którym sam anioł całuje zwykłego chłopaka. Mam tylko jedno słowa, żeby to określić. Magia...

{Perspektywa Kate}

Magia... Tak to można określić. Lecz jednak opanowana Kate musiała wrócić. Odsunęłam się gwałtownie od niego. Chwila słabości i uniesienia jak banka mydlana pękła.
-To co idziemy się przejechać?-spytałam tak jakby kilka sekund temu nic się stało. Jakbym to nie ja całowała Liama Payna, bożyszcza nastolatek. Ale to było takie... Nie nie i jeszcze raz nie... Nie mogłam teraz tego zrobić, a może mogłam ale się bałam? To chyba trafne słowo. Popatrzyłam na niego. Stał chwilę zdezorientowany po czym uśmiechnął się ciepło  i zaczął się brać za siadłanie konia podśpiewując "she's not afraid".
-Cholera, po prostu zajebiście- szepnęłam cicho.
Za odpowiedź usłyszałam cichy chichot.
Moja mina teraz była w stylu "Faceplam".
-Ze też nie umiem trzymać języka za zębami...-jękłąm.
Teraz to, że musiałam słuchać jego śpiew,  to do  tego musiałam patrzeć jak zwija się ze śmiechu.. Spiekłam buraka...




Witam!!! {Przepraszam, że tak długo nie pisałam ale to , że miałam pełno nauki to do tego mój komputer się spieprzył i teraz jedną stronkę na necie ładuje 15 min. Boże daj siłę... A co tam u was? Jak podoba Wam się pomysł ze wstążeczkami?  Proszę komentujcie!! 10 komentarzy i następny rozdział i muszę Was ostrzec że skończy się happy end... Więc komentujcie a dowiecie się dlaczego...


   
                                                                                                          

                                                                                                                  By Kate 
 
 

 

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

AKCJA NA WAKACJE!!!!


  Słyszeliście? Wyjaśniam! Przez całe wakacje dany fandom będzie nosił na ręce wstążkę o danym kolorze. Podoba mi się ten pomysł, nawet bardzo! ;)
Directioners - czerwona
Beliebers - fioletowa
Mixer - różowa
Roomies - brązowa
Selenators- niebieskie
Lovatics- zielone
Swiftie- białe
Rihannanavy - żółte
TVDfamily - Czarne
 

Sheeranator - pomarańczowe
Brats - szara
Smilers - żółte (jaśniejsze od RihannaNavys)
Rushers - granatowe
Barbz - Ciemny róż
Arianators- turkusowy
TWfamily - ciemny zielony
(piszemy na niej swoją nazwę,np. @luuvmybiebs)

 

 Jeśli zobaczycie kogoś ze wstążka- podejdźcie! Obojętnie jaki ma kolor:) Wstążki zawiązujemy na prawej ręce,podawajcie dalej żeby każdy wiedział:) Fajnie by było jakby wiele krajów włączyło się w tą akcje. Pewnie wielu z was wyjedzie za granice więc był by to fajny powód do rozmów.
      
Powyższe informacje pochodzą ze stron: 
 Według mnie ten pomysł jest zajebisty. Proszę Was zróbcie to... Pokażmy światu, że wszyscy chociaż nie słuchamy tego samego potrafimy się zjednoczyć. I dalej wieżę w to, że Directioners i Beliebers się zjednoczą i skończą się te awantury na tt. Powiedźcie mi po co te kłótnie pomiędzy czy "1D to geje i debile oraz pojebanym Bieber'em" jak to uważają directioners i beliebers. Jedne uważają co innego drugie co innego. A może by był już koniec tego wszystkiego?! Ludzie zrozumcie każdy słucha tego co mu się podoba!!! Mnie ludzie wytykają palcami i śmieją się ze mnie, że jestem directioner - jestem przez to prześladowana. A powiedzieć Wam prawdę?! Większość ludzi co się wyśmiewa z Nas to directioners, które udają, że nie słuchają takiego szajsu, żeby być na topie. Ale ja taka nie jestem.  Ja się przyznam. JESTEM DIRECTIONER!!!! Według mnie ludzie, którzy udają to nie są godne tego miana. Ja będę bronić One Direction, dla nich skoczyłabym w ogień, ale nie będę tego robić kosztem innego artysty. PO CO WAM TO?! Zadajcie sobie to pytanie....



                                                                    By Kate

niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 7  " Czy ty serio mówisz?"

                           Piosenka

  Śniadanie nie odbyło się bez bitwy na jedzenie. Kiedy weszła gosposia Liama i nas zobaczyła była bardzo przerażona.
-Co..co tu ... się dzieje.-wydukała. 
Ja z Liamem wybuchliśmy nie powstrzymanym śmiechem. Po jakiś pięciu minutach, które zajęło nam ogarnięcie się, Liam podszedł do gosposi i poważnym tonem zaczął mówić
-Kate chciałbym ci przedstawić moją gosposię Martę. Marto to jest Kate.
  Wybuchłam niepowstrzymanym śmiechem.A po chwili Liam mi zawtórował.
-U nastolatków w tych czasach jest tylko sama głupota i nic więcej. Tylko by się śmiali i śmiali...-zrobiła minę w stylu "FACEPLAM"
-Niech się pani nie przejmuję ja już dopilnuję Kate, żeby posprzątała.
-JA?!-pytam wstrząśnięta. -To ty pierwszy zacząłeś i nie szczerz się tak.
Wystawiłam mu język.

 -Ja mam lepszy pomysł.-powiedziała Marta.-Wy pójdziecie się przebrać i znikniecie mi aż do obiadu, a ja spokojnie sobie posprzątam.
-Serio?!-krzyknęliśmy obydwoje i popatrzyliśmy się na nią jakby byli coś nie całkiem.
-Okeeeey....... To my lecimy. Pa kochana.-jak umówieni powiedzieliśmy, po czym pocałowaliśmy gosposię. Liam w jeden a ja w drugi policzek  , następnie jak małe dzieci uciekliśmy na górę z piskami.
  Przebraliśmy się po czym wyszliśmy na pole. Masz ochotę na jazdę konną. 
-Ty kurwa sobie ze mnie żartujesz?! Ja jeszcze nie chcę umierać. Wziął mnie za rękę i ciągnąc zaprowadził mnie do siodlarni. 
-Masz.- to powiedziawszy dał mi jakieś ubranie i wepchał do łazienki.
-Nie chcę słyszeć sprzeciwu.-Krzyknął zza drzwi.


{Perspektywa Liama}

 PO 10 minutach drzwi do łazienki się otwarły i wyszła z nich Kate... Szczęka mi opadła. Wyglądała fantastycznie. 
-Gotowa?-spytałem.
-Na śmierć?- popatrzyła się na mnie krzywo.-Nie za bardzo.
Pociągłem ją za rękaw kurki na dwór i poprowadziłem w stronę pastwisk.
-A oto twój rumak -Paradise.....
Popatrzyłam na Lima jak na debila...

 {Perspektywa Kate}

- OMG. NO to witam śmierć...









  Jak się spodobało? Wiem, że to nic szczególnego ale dzisiaj wogóle nie miałam czasu...xD 4 komentarze i następny rozdział :P



                                                                                                                                        

                                                                                                          By Kate

czwartek, 11 kwietnia 2013

 Przepraszam!!!!!

Ostatnio w moim życiu dużo się działo i nie miałam zbyt czasu aby napisać nowy rozdział na blogu, za co chciałabym Was bardzo przeprosić... Kocham Was wszystkich i dziękuję, że tyle Was tu jest... Po prostu brak mi słów. Wzruszyłam  się gdy zobaczyłam ile Was  tutaj zagląda, a d tego z różnych krajów takich jak:
 -Rosja
-Wielka Brytania
-Stany Zjednoczone  
-Polska
-Niemcy
  
Dziękuję Wam bardzo!!!! Obiecuję, że następny rozdział upublikuję 14 kwietnia 2013, ponieważ wtedy będzie pierwsza miesięcznica bloga "Never say never but never"!!!! Kocham Was wszystkich!!! :*




                                                                     By Kate

czwartek, 21 marca 2013

 Rozdział 6  "Uczucia, ale prawdziwe czy też nie?"
                      
                       Piosenka

-Oh my God...-niewiedziałam po prostu, co mam powiedzieć. Żadne słowa nie mogły opisać tego jak się w tej chwili czułam.
-Kate, to nie robi. Różnicy, ponieważ...
Nie pozwoliłam mu dokończyć...
-Nie robi różnicy?! POMYŚL!!! Ja jestem jakiś głupim biednym człowiekiem, a TY? Nie ma  różnicy, ty jesteś tylko mega przystojnym chłopakiem z najsławniejszego zespołu na świecie, faktycznie nie robi żadnej to różnicy...- przewróciłam oczami na znak głupoty jakie te słowa ze sobą niosły.
-Nie robi to dla mnie żadnej różnicy. Jestem twoim...-w tym momencie przerwał z jednej strony chciałam, żeby powiedział "chłopakiem" ale z drugiej nie. Liam zobaczywszy moją minę rzekł:- Jestem twoim przyjacielem i ci pomogę, bez względu na wszystko. Teraz się ubierz i zejdź na dół, zjemy śniadanie.
   Nie wiem czy mi się wydało czy tez nie, ale tak jakby zauważyłam łzę płynącą mu po policzku.Nie chciałam go ranić, to wszystko działo się za szybko. Westchnęłam...  Postanowiłam się więc ubrać i zejść do niego.


{ Odczucia Liama}

  Zamknąłem za sobą drzwi. "Dlaczego tak? Dlaczego ona nie widzi, że ja ją kocham?!"- krzyczałem w sobie. Schodziłem po schodach, a po mych policzkach płynęły strumienie łez. Nie miałem siły ich otrzeć. "Co jest ze mną nie tak?  Jedna dziewczyna ze mną po trzech latach już nie chce być, druga nie chce zauważyć mojej miłości do niej." Postanowiłem się ogarnąć. Nie chciałam aby widziała, że płakałem. Udręczałaby siebie niepotrzebnie. Poszedłem na dół przygotować śniadanie. Marcie i reszcie dałem wolne, więc sam musiałem się wszystkim zająć. Poszłem przygotować jajka z majonezem oraz kromki z  sałatą zieloną, pomidorem, ogórkiem, żotkiewką i zieloną cebulką. Niestety nic lepszego nie umiałem przygotować.
  
 Nagle usłyszałem hałas. Rzuciłem wszystko co miałem w rękach i pobiegłem zobaczyć co się stało... Była to Kate. Potknęła się i spadła ze schodów. Wiem, że nie powinienem, ale wyglądała tak komicznie, leżąc na podłodze z taką zdziwioną miną w stylu "WTF", że nie mogłem się powstrzymać od wybuchnięcia śmiechem. Ona zamiast się obrazić, popatrzyłam się tylko na mnie i zaczęła się śmiać. Po chwili powiedziałam:
-U mnie nie ma progów więc  jak szłam to się potknęłam i niczym Piotr Żyła poleciałam po schodach... Nie wytrzymałem położyłem się koło niej i zacząłem się śmiać na cały głos a ona mi wturowała

  {Strona Kate}


"Uff, wybaczył mi. Jak to się mówi" Głupi ma zawsze szczęście""- pomyślałam ciągle się śmiejąc... 

Wtedy jeszcze nie wiedziałam wszystkiego...

 
     Przepraszam, że to nic takiego szczególnego, ale dzisiaj strasznie boli mnie głowa. Wiem, że powinnam się postarać bo dzisiaj dokładnie mija tydzień od założenia i upublikowania pierwszego posta. Naprawdę jestem dumna z Was, ponieważ była Was już prawie setka... Dziękuję bardzo. Kocham Was. Proszę Was tylko o pisanie komentarzy , w którym będzie pisać co Wam się podoba, a co by pasowało zmienić. Z tego co widzę tego bloga czyta wiele ludzi z zagranicy, więc mówię od razu, że komentarze mogą być w różnych językach. Dla mnie to obojętnie. I....

                Dziękuję, żę jesteście!!!!  





                                                                       By Kate
      

                 
                      

wtorek, 19 marca 2013

 Rozdział 5 "Jestem Liam, Liam Payne."

                            Piosenka

  Podniosłam powieki. Pierwsze promyki słońca rozświetlały naszą sypialnie. "Jego sypialnie"- poprawiłam się szybko. Za oknami słyszałam rżenie koni. Nie mogłam wyobrazić sobie lepszego poranka. Uśmiechnęłam się. "Ta czynność staje się coraz częściej kiedy jestem przy nim"- uświadomiłam sobie. Znów się uśmiecham. Podnoszę głowę i spoglądam w bok, ale jedyne co widzę to puste miejsce. Uśmiech znika z mojej twarzy. "Dlaczego nie ma go koło mnie?"- zadajesz sobie pytanie.
  Lecz moje rozmyślenia przerywa głos.
-Co ci tak minka zżedła? Lubię patrzyć jak się uśmiechasz. Twój uśmiech jest taki słodki.- uśmiechnął się zniewalająco.-Pora wstawać...
 Zanim pomyślałam, wyskoczyłam z łóżka i podbiegłam do Liama, skoczyłam mu na recę, a nogi oplotłam mu wokół jego bioder. Popatrzył na mnie najpierw zdziwiony, a następnie zaczął się śmiać. To przywołało mnie to porządku. Popatrzyłam zszokowana na to co przed chwilą zrobiłam. Odkleiłam się od niego i stanęłam na własnych nogach. Poczułam jak rumieńce oblewają moją twarz. Wzięłam i schyliłam głowę, tak aby twarz przykryły mi włosy. 
- Kocham jak się tak rumienisz.-szepnął do mnie Liam i odgarnął mi włosy z twarzy i dał mi za ucho.
-Rano zazwyczaj nie skaczę na pierwszą napotkaną osobę.- powiedział zażenowana całą tą sytuacją.
-Ale mi się to bardzo podobało.-powiedział po czym się do mnie przybliżał. Metr po metrze, centymetr po centymetrze, milimetr po milimetrze tak, aby nasze usta złączyć w słodkim pocałunku.
Jego pocałunek był taki słodki i pociągający. Oddałam go bez zastanowienia. Po chwili oderwaliśmy się w końcu od siebie.
-Rano tak mam że najpierw coś robię, a później myślę.- próbowałam się usprawiedliwić. 
Na to on tylko się roześmiał. 
-Choć mamy dzisiaj dużo do zrobienia.-popatrzyłam na niego zdziwona- Mósimy się lepiej poznać.-wyjaśnił.
Na co ja wybuchłam śmiechem. Schylił się i podniósł jakąś reklamówkę.
-Nisłem ci ubrania, kiedy ty tak bezczelnie się na mnie rzuciłaś-mrugnął porozumiewawczo i zaczął się śmiać.
-Ja?- postanowiłam ciągnąć dalej tą zabawę.- To ty się na mnie rzuciłeś i zacząłeś całować... Czy to tak ładnie napadać pannę Kate w biały dzień?- odpowiedziałam poważnym tonem.
-Bardzo przepraszam  panią, a teraz proszę  o ubranie się i zejście na dół na zadośćuczynne śniadanie.
Na te słowa obydwoje wybuchliśmy śmiechem.
-Wiesz, że dopiero torez uświadomiłem sobie to, że nie znałem twojego imienia? 
-No to zacznijmy od nowa. Jestem Katherine Jonson. Resztę mojej historii znasz.A ty?
-Jestem Liam Payne...
   
                                      

     Wiem, że strasznie krótki ale wczoraj wogóle nie miałam czasu. Nie wiem dlaczego on wczoraj nie wyświetlał na blogu chociaż go rzekomo upublikowałam. Mniejsza z tym...xD Dziękuję Wam, że tak ochoczo wchodzicie na mojego bloga. Wcześniej tego nie zauważyła, ale teraz dodałam, że można komentarze dawać anonimowe. Więc proszę Was piszcie...



                   

                                                                                                By Kate 

niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 4 "Sen czy też bajka?"

                             Piosenka

 - Pobudka  Śpiąca Królewno...- ktoś szeptał kochanym głosem nad moim uchem. Chciałem otworzyć oczy  i na niego spoglądnąć, ale moje powieki nie chciały się otworzyć. 
-No trudno. Wiesz, że pięknie wyglądasz jak śpisz?- to bardziej brzmiało jak stwierdzenia, a nie pytanie.
Wyszedł... Ktoś wziął i otworzył drzwi od samochodu mojej strony. Zimny podmuch wiatru owiał mój policzek. Ciepła dłoń mnie pogłaskała po nim, następnie powędrowała do pasa bezpieczeństwa, po czym go odpięła. Chwycił mnie ktoś, jedną ręką pod kolana, drugą zaś czułam na plecach i wyciągnął na zewnątrz. Było strasznie zimno. Mimo woli zadrżałam. Ktoś mnie mocno do siebie przytulił. Było mi cieplej, i przyjemny oddech czułam  na policzku.
-Oj szybko panie Liam. Niech pan wejdzie, bo się pan przeziębi, a wie pan jak dla pana jest ważne zdrowe gardło i głos. Przecież to nim pan pracuje... - odezwał się nieznajomy dotąd mi głos.- Boże, a to kto?- zapytała.
-Nic mi nie będzie Marto. To jest dziewczyna, którą spotkałem w parku. Jest bardzo biedna, a do tego ma okropne życie, ale dzisiaj koniec tego gadania. Mogłabyś mi potrzymać drzwi?- odezwała się osoba mnie niosąca.
-Oczywiście Liam...
 "Czyli ten chłopak, mój anioł ma na imię Liam. Ciekawe kto to je st ten drugi głos... Może jego mama"-pomyślałam. Następnie co pamiętam to tylko kołyszanie , jak Liam mnie wynosił po schodach, ściąganie butów i kurtki, a póżniej miękkie łóżko na którym moje ciało spoczęło i ciepłe ciało mnie przytulające, oraz ciepły pocałunek w czoło.
                                         


                                           *    *    *
                                                                      


Podniosłam ciężie powieki. Podniosłam lekko głowę. Koło mnie leżał Liam. Jego ręce mie obejmowały, a ja miałam przyciśniętą głowę do jego torsu. Mósiałam przyznać, że był niżle napakowany. Przez sen się uśmiechał. Jego uśmiech... Taki zniewalający. Liam był bardzo przystojny... "Co ja mówię"- nakrzyczałam na sibie w myślach. "Jednym i jednym chłopakiem na zawsze jest Justin". Leżałam chwilę w zupełnej ciszy. "Ale czy on przydkiem właśnie tego nie chciał. Miałam być szczęśliwa,  a przy Liamie dla mnie pięknieje świat. Przecież bez pretekstu nie nazwałabym go moim aniołem. A może to on go skierował na moje tory życia. Może on chciał, żeby byłam szczęśliwa z kimś takim dobry jak on"- popatrzyłam jeszcze raz na niego. Ta twarz pogrążona we śnie była taka przepiękna. Pokochałam ją od pierwszego spojrzenia w jej stronę, był taki kochany jak spał... 
-Kocham cię Liam, mój aniele...- po tych słowach pocałowałam go w usta.
On uśmiechnął się jeszcze szerzej i pogrążony jeszcze we śni przytulił mnie jeszcze bardziej do siebie i odpowiedział:
-Ja ciebie, skarbie...
Po czym zapadł znów w głęboki sen. Zachichotałam... "Boże, ja się śmieję i to nie udawanie, ale szczerze. JA się śmieję bo jestem szczęśliwa." Uśmiechnęłam się jeszcze szeroko, po czym pocałowałam jeszcze raz Liama, tylko tym razem w policzek i zapadłam w głżboki sen...




                    


 Nie miałam co robić więc dodałam dzisiaj jeszcze drógi rozdział. Jak wam się podobał? Chciałam wam jeszcze powiedzieć, że jesteście niesamowici od rana przybyło, aż czterdzieści osób, dziękuję wam bardzo i proszę pozostawiajcie po sobie komentarze. I <3 Directioners... :P



                                                         By Kate   























  Rozdział 3 "Moja historia..."
                            
                              Piosenka
  
 Od kiedy go spotkałam, bałam się zadać to pytanie. Lecz po pewnym czasie zdobyłam odwagę. Przecież on nie jestem typem kolesia, który się drze o to, że sie wtrąca w jego sprawy.
-A ty?- spróbowałam to powiedzieć pewnym głosem.
-Co ja?- zapytał zaskoczony.
-Co robiłeś w tym parku? Z jakiego powodu się tam znalazłeś?-odwaga mnie opóściła. Nienawidziłam się za to, że jestem taka ciekawska. "Może on już  się do mnie więcej nie odezwie. Zatrzyma samochód i karze wyjść, albo bez zatrzymywania mnie wypcha z niego..."
-Do tego parku chodzę od małego dziecka. Zawsze, gdy mam problemy siadam na ławce i myślę. Dzisiaj poszłem tam z powodu...-jego głos na chwilę się załamał.-Z powodu...  Z powodu Danielle... Byliśmy ze sobą od trzech lat, ale jednak zerwaliśmy ze sobą. Chodziło o to, że coraz żadziej bywałem w domu, a za chwilę jeszcze trasa. Nie wytrzymała tego, ale obiecaliśmy sobie, że nasze stosunki tak bardzo się nie zmienią. Będziemy dobrymi przyjaciółmi.Chociaż to nie to samo. Planowaliśmy ślub, gromadkę dzieci, a co teraz po tym zostało? Nic. koniec, koniec wszystkiego, koniec love forever...-łza spłynęła po jego policzku, a po niej następne.-Zostaliśmy przyjaciółmi, tylko przyjaciółmi...- szepnął. Jego głos się załamał. 
 Nie wiedziałam dlaczego, ale chciałam go pocieszyć. Nie chciałam, aby był smutny, a do tego płakał...
- Bardzo mi przykro. Współczuję ci. Planowaliście życie ze sobą na zawsze, a tu taka  smutna niespodzianka. Widzę, że nie tylko ja mam pecha w życiu... Miałam wiele chłopaków, których kochałam, ale oni nie odczuwali to tak bardzo jak ja... Niektórzy z nich mnie skrzywdzili, inni zdradzili, a niektórzy opóścili  o wiedzy, że jestem biedna i mam ojca alkocholika i damskiego boksera. Ale nie ten jeden. Nie Justin. On mnie nie rzucił jak jakąś szmatę, która nic nie znaczy. On mnie opóścił, ale nie z własnej woli. Był chory, ciężko chory. Miał nowotwór mózgu. Pod koniec życia, gdy zegar już tykał jego śmierć, nawet mnie nie rozpoznawał. Nie rozpoznawał nikogo, rodziców, rodzeństwa, a nawet mnie , choć obiecał, że nigdy mnie nie zapomni. Ale pamiętam to, pamiętam i nigdy nie zapomnę.... Jak co dzień poszłam do niego. Drogę pamiętałam, więc zamkłam oczy i myślałam nad, że co ja zrobię kiedy on odejdzie, kiedy go zabraknie. Z głową pochłoniętą tymi myślami, weszłam do jego pokoju szpitalnego. On tam czekał. Siedział i czekał  na mnie... Mojego zdziwienia nie było granic. Myślałam, że on wrócił, że wyzdrowieje i będziemy razem, ale los nigdy dla mnie nie był łaskawy...- przerwałam swoją wypowiedź. Chłopak co chwilę odrywał oczy od jezdni i patrzył  na mnie taki smutnymi oczami. Z moich oczów popłynęły łzy. Już nie umiałam ich dłużej trzymać...-Był to najgorszy dzień mojego życia. Zdążył mi złożyć swój ostatni pocałunek na mych wargach i powiedzieć, że on zawsze będzie mnie pamiętał, pamiętał o chwilach, które razem przeżyliśmy i jeszcze prosił mnie, abym nie płakała przez niego...- lekki uśmiech zagościł na moich ustach.- Mówił, że chociaż go nie widać to i tak on zawsze jest przy mnie i będzie mnie wspierał. Mówił, że muszę sobie ułożyć na nowo życie, a nie żyć przeszłością... Kazał sobie to obiecać. Kiedy dałam obietnicę, on powiedział, że już na niego czas i teraz zapadnie w sen. Po tych słowach opadł na poduszki,  powieki zamknął, a jego ręka bezwładnie opadła z moje policzka, który dopiero co przed chwilą głaskał... Wiem, że dziwne, ale nie jest mi smutno.- powiedziałam to i odwróciłam głowę w stronę kierowcy.- Czuję jego obecność przy sobie. Wiem,że mnie nigdy nie zostawił.
-Bardzo mi przykro. Znam cię od godziny, a wiem tyle, że moje serce bierze rozpacz. Jesteś taka młoda, a tyle już przeżyłaś. 
 Teraz już nie próbowałam ukryć ziewania... 
-Widzę, że jesteś zmęczona. Zaśnij... Dopiero za dwie godziny będziemy w domu.
 Postanowiłam go posłuchać. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Wiem tylko tyle, że moje ciężkie powieki opadły a następnie pochłonęła mnie nicość...





              I co o tym uwarzacie? Przepraszam, że to nic takiego ciekawego, ale jestem chora i po prostu już nie myślę. Proszę was zostawiajcie komentarze w których będziecie pisać jak wam się podoba i co powinnam zmienić co jest po prostu beznadziejne...Chcę, żebyście wchodzili na mojego bloga z ochotą i ciekawością o dalsze losy bohaterów, więc proszę wyrażajcie swoją opinię. Nawet po innych językach, jest mi to naprawdę obojetnie po jakim. tylo piszcie....         






                                                                                                      By Kate

sobota, 16 marca 2013

    Rozdział 2  "Mój własny anioł..."

                                             Piosenka

    Zaprowadził mnie na pobliski parking przy parku,  z którego wychodziliśmy.Staneliśmy przy pięknym i na bank bardzo drogim samochodzie.Było to pomarańczowo-czerwone BMW... Aż dech zapierało...
-Z kąd wyczasłeś takie drogie auto?-zapytałam zachwycona widokiem samochodu.
-Zarabia się...-odpowiedział tak jakby było normalne to, że każdy człowiek pracuje i jeździ po ulicach wypasionym i mega drogim samochodem.
 Otworzył drzwi i wsiedliśmy. Fotele pokrywała czarna skóra. Jechaliśmy w głębokim milczeniu.Patrzyłam zachwycona na chłopaka. Był skupiny na drodze, ale przy tym taki zrelaksowany i spokojny jakby to była dla niego bułka z masłem. Widać,że był bardzo pewny swoich czynów. Jego ręka sięgła do radia. Przełańczał z jednej na drugą stacje. Nagle poznałam znajome brzmienie.
-Mógłbyś to zostawić? Uwielbiam tą piosenkę.- spytałam niepewnie.
-Lubisz One Direction?- w jego głosie było tyle zdziwienia jakby dopiero co odkrył Amerykę.
-Tak. Myślę,że to ciekawy zespół. Ich piosenki są takie kochane. Dają dużo do myślenia... Wiele ludzi uważa mnie za wariatkę dlatego, że ich słucham i mówią, że oni są zwykłymi pedałami i robią wszystko dla kasy. Ty pewnie też tak uważasz...- powiedziałam zawiedziona.
 Wyglądał na tak zdziwionego, że masakra. Jego oczy zmieniły się w dwa wielkie spodki. Paczył na mnie tak jakbym była jakaś nie rozwinięta umysłowo.
-Powiedziałam coś nie tego no nie?-zawstydziło mnie strasznie to.
-Wcale nie. Jest właśnie odwrotnie. Jestem tylko zdziwiony, że tak o nich mówisz i ich bronisz, choć ich naprawdę w realu nie znasz... Powiedz mi, który ci się z nich najbardziej podoba?- w jego głosie było tyle ciekawości, że masakra.
-Okej... Wszyscy wyglądają sympatycznie, ale najbardziej do gustu przypadł chyba mi taki brązowowłosy o ciepłej i miłej naturze. Wygląda na bardzo romantycznego, a ja takich uwielbiam, chociaż niegrzeczni  też są spoko... Czekaj jak on miał na imię? Lim, Lam,Lom... No wiesz, tego co nazywają Daddy...
-Liam...- powidział to z takim uśmiechem, że nikt chyba nie mógłby teraz z nim konkurować o największy uśmiech świata....
-Z kąd tyle wiesz o nich?- zapytałam zdziwiona.-Nie znam chłopaków, którzy by byli directionerami...

-Moje siostry są fankami...- odpowiedział po namyśle..
-Ach okej... To jest jakieś normalne. Napewno muszą dużo o nich mówić, że tyle o nich wiesz.
-Tak to prawda.- powidział ze śmiechem.
-I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things
.- zaczęłam refren śpiewać  z "Little things" wraz z One Direction w radiu.
Po chwili chłopak mi wtórował w śpiewaniu:
   You can't go to bed without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are the secrets that I keep
Though it makes no sense to me.


I know you've never loved the sound of your voice on tape,
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.

I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh..


I've just let these little things slip out of my mouth.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.

I won't let these little things slip out of my mouth.
But if it's true. it's you.. it's you they add up to.
I'm in love with you. And all your little things. 
 

   Kiedy,skończyła się piosenka siedzieliśmy jeszcze chwilę w ciszy. Mój toważysz przerwał ją pierwszy:
-Masz bardzo ładny głos. Mówi ci już to kiedyś?
 Moje policzki oblał rumieniec.
- E tam. Taki nadzwyczajny. Ale ty to całkowita bomba. Śpiewasz zupełnie jak Liam. Gdyby ktoś nie wiedział to mógłbyś go po prostu udawać. Na pewno nikt by się nie kapnął.
-Pomyślę  kiedyś nad tym.- powiedział z szerokim uśmiechem.
  Po tych słowach zapanowała zupełna cisza. Nikt nie chciał jej przerwać. Kątem oka spojrzałam na niego. Jego usta znajdowały się w szerokim  uśmiechu, a oczy lśniły cudownymi iskierkami. Był cudowny. Taki niby na pierwszy rzut oka zwykły chłopak, a po chwili on jest jak anioł. Przy zapominasz o wszystkim swoich troskach i cierpieniu. Był znakomitym lekarstwem na czyjąś psychikę. Spodobał mi się... Nigdy nie spotkałam nikogo takiego. Czułam, że moje życie od dzisiaj się zmieni, ale nie na gorsze. Zmieni absolutnie na dobre... bo on się pojawił- mój własny anioł-chłopak o złotym sercu...



     I jak wam się podobał rozdział 2? Wiem, że dałam trochę plamy no ale to tak na początek... Zrozumcie dopiero się wkręcam w ten klimat. No więc dzisiaj albo jutro będzie rozdział następny. Chcę wszystkim bardzo podziękować że wchodzą na ten blog. Było was naprawdę dużo, a ten blog ma dopiero trzy dni... Dziękuje za wszystko bardzo mocno i rzyczę  wszystkiego naj na weekend. I proszę, że kto wejdzie na tego bloga to niech zostawi  komentarz. Po prostu chcę wiedzieć co tym sądzicie... Pa dictioners...        




                                                                                                By Kate