sobota, 16 marca 2013

    Rozdział 2  "Mój własny anioł..."

                                             Piosenka

    Zaprowadził mnie na pobliski parking przy parku,  z którego wychodziliśmy.Staneliśmy przy pięknym i na bank bardzo drogim samochodzie.Było to pomarańczowo-czerwone BMW... Aż dech zapierało...
-Z kąd wyczasłeś takie drogie auto?-zapytałam zachwycona widokiem samochodu.
-Zarabia się...-odpowiedział tak jakby było normalne to, że każdy człowiek pracuje i jeździ po ulicach wypasionym i mega drogim samochodem.
 Otworzył drzwi i wsiedliśmy. Fotele pokrywała czarna skóra. Jechaliśmy w głębokim milczeniu.Patrzyłam zachwycona na chłopaka. Był skupiny na drodze, ale przy tym taki zrelaksowany i spokojny jakby to była dla niego bułka z masłem. Widać,że był bardzo pewny swoich czynów. Jego ręka sięgła do radia. Przełańczał z jednej na drugą stacje. Nagle poznałam znajome brzmienie.
-Mógłbyś to zostawić? Uwielbiam tą piosenkę.- spytałam niepewnie.
-Lubisz One Direction?- w jego głosie było tyle zdziwienia jakby dopiero co odkrył Amerykę.
-Tak. Myślę,że to ciekawy zespół. Ich piosenki są takie kochane. Dają dużo do myślenia... Wiele ludzi uważa mnie za wariatkę dlatego, że ich słucham i mówią, że oni są zwykłymi pedałami i robią wszystko dla kasy. Ty pewnie też tak uważasz...- powiedziałam zawiedziona.
 Wyglądał na tak zdziwionego, że masakra. Jego oczy zmieniły się w dwa wielkie spodki. Paczył na mnie tak jakbym była jakaś nie rozwinięta umysłowo.
-Powiedziałam coś nie tego no nie?-zawstydziło mnie strasznie to.
-Wcale nie. Jest właśnie odwrotnie. Jestem tylko zdziwiony, że tak o nich mówisz i ich bronisz, choć ich naprawdę w realu nie znasz... Powiedz mi, który ci się z nich najbardziej podoba?- w jego głosie było tyle ciekawości, że masakra.
-Okej... Wszyscy wyglądają sympatycznie, ale najbardziej do gustu przypadł chyba mi taki brązowowłosy o ciepłej i miłej naturze. Wygląda na bardzo romantycznego, a ja takich uwielbiam, chociaż niegrzeczni  też są spoko... Czekaj jak on miał na imię? Lim, Lam,Lom... No wiesz, tego co nazywają Daddy...
-Liam...- powidział to z takim uśmiechem, że nikt chyba nie mógłby teraz z nim konkurować o największy uśmiech świata....
-Z kąd tyle wiesz o nich?- zapytałam zdziwiona.-Nie znam chłopaków, którzy by byli directionerami...

-Moje siostry są fankami...- odpowiedział po namyśle..
-Ach okej... To jest jakieś normalne. Napewno muszą dużo o nich mówić, że tyle o nich wiesz.
-Tak to prawda.- powidział ze śmiechem.
-I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things
.- zaczęłam refren śpiewać  z "Little things" wraz z One Direction w radiu.
Po chwili chłopak mi wtórował w śpiewaniu:
   You can't go to bed without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are the secrets that I keep
Though it makes no sense to me.


I know you've never loved the sound of your voice on tape,
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.

I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh..


I've just let these little things slip out of my mouth.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.

I won't let these little things slip out of my mouth.
But if it's true. it's you.. it's you they add up to.
I'm in love with you. And all your little things. 
 

   Kiedy,skończyła się piosenka siedzieliśmy jeszcze chwilę w ciszy. Mój toważysz przerwał ją pierwszy:
-Masz bardzo ładny głos. Mówi ci już to kiedyś?
 Moje policzki oblał rumieniec.
- E tam. Taki nadzwyczajny. Ale ty to całkowita bomba. Śpiewasz zupełnie jak Liam. Gdyby ktoś nie wiedział to mógłbyś go po prostu udawać. Na pewno nikt by się nie kapnął.
-Pomyślę  kiedyś nad tym.- powiedział z szerokim uśmiechem.
  Po tych słowach zapanowała zupełna cisza. Nikt nie chciał jej przerwać. Kątem oka spojrzałam na niego. Jego usta znajdowały się w szerokim  uśmiechu, a oczy lśniły cudownymi iskierkami. Był cudowny. Taki niby na pierwszy rzut oka zwykły chłopak, a po chwili on jest jak anioł. Przy zapominasz o wszystkim swoich troskach i cierpieniu. Był znakomitym lekarstwem na czyjąś psychikę. Spodobał mi się... Nigdy nie spotkałam nikogo takiego. Czułam, że moje życie od dzisiaj się zmieni, ale nie na gorsze. Zmieni absolutnie na dobre... bo on się pojawił- mój własny anioł-chłopak o złotym sercu...



     I jak wam się podobał rozdział 2? Wiem, że dałam trochę plamy no ale to tak na początek... Zrozumcie dopiero się wkręcam w ten klimat. No więc dzisiaj albo jutro będzie rozdział następny. Chcę wszystkim bardzo podziękować że wchodzą na ten blog. Było was naprawdę dużo, a ten blog ma dopiero trzy dni... Dziękuje za wszystko bardzo mocno i rzyczę  wszystkiego naj na weekend. I proszę, że kto wejdzie na tego bloga to niech zostawi  komentarz. Po prostu chcę wiedzieć co tym sądzicie... Pa dictioners...        




                                                                                                By Kate

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz