Rozdział 4 "Sen czy też bajka?"
Piosenka
- Pobudka Śpiąca Królewno...- ktoś szeptał kochanym głosem nad moim uchem. Chciałem otworzyć oczy i na niego spoglądnąć, ale moje powieki nie chciały się otworzyć.
-No trudno. Wiesz, że pięknie wyglądasz jak śpisz?- to bardziej brzmiało jak stwierdzenia, a nie pytanie.
Wyszedł... Ktoś wziął i otworzył drzwi od samochodu mojej strony. Zimny podmuch wiatru owiał mój policzek. Ciepła dłoń mnie pogłaskała po nim, następnie powędrowała do pasa bezpieczeństwa, po czym go odpięła. Chwycił mnie ktoś, jedną ręką pod kolana, drugą zaś czułam na plecach i wyciągnął na zewnątrz. Było strasznie zimno. Mimo woli zadrżałam. Ktoś mnie mocno do siebie przytulił. Było mi cieplej, i przyjemny oddech czułam na policzku.
-Oj szybko panie Liam. Niech pan wejdzie, bo się pan przeziębi, a wie pan jak dla pana jest ważne zdrowe gardło i głos. Przecież to nim pan pracuje... - odezwał się nieznajomy dotąd mi głos.- Boże, a to kto?- zapytała.
-Nic mi nie będzie Marto. To jest dziewczyna, którą spotkałem w parku. Jest bardzo biedna, a do tego ma okropne życie, ale dzisiaj koniec tego gadania. Mogłabyś mi potrzymać drzwi?- odezwała się osoba mnie niosąca.
-Oczywiście Liam...
"Czyli ten chłopak, mój anioł ma na imię Liam. Ciekawe kto to je st ten drugi głos... Może jego mama"-pomyślałam. Następnie co pamiętam to tylko kołyszanie , jak Liam mnie wynosił po schodach, ściąganie butów i kurtki, a póżniej miękkie łóżko na którym moje ciało spoczęło i ciepłe ciało mnie przytulające, oraz ciepły pocałunek w czoło.
* * *
Podniosłam ciężie powieki. Podniosłam lekko głowę. Koło mnie leżał Liam. Jego ręce mie obejmowały, a ja miałam przyciśniętą głowę do jego torsu. Mósiałam przyznać, że był niżle napakowany. Przez sen się uśmiechał. Jego uśmiech... Taki zniewalający. Liam był bardzo przystojny... "Co ja mówię"- nakrzyczałam na sibie w myślach. "Jednym i jednym chłopakiem na zawsze jest Justin". Leżałam chwilę w zupełnej ciszy. "Ale czy on przydkiem właśnie tego nie chciał. Miałam być szczęśliwa, a przy Liamie dla mnie pięknieje świat. Przecież bez pretekstu nie nazwałabym go moim aniołem. A może to on go skierował na moje tory życia. Może on chciał, żeby byłam szczęśliwa z kimś takim dobry jak on"- popatrzyłam jeszcze raz na niego. Ta twarz pogrążona we śnie była taka przepiękna. Pokochałam ją od pierwszego spojrzenia w jej stronę, był taki kochany jak spał...
-Kocham cię Liam, mój aniele...- po tych słowach pocałowałam go w usta.
On uśmiechnął się jeszcze szerzej i pogrążony jeszcze we śni przytulił mnie jeszcze bardziej do siebie i odpowiedział:
-Ja ciebie, skarbie...
Po czym zapadł znów w głęboki sen. Zachichotałam... "Boże, ja się śmieję i to nie udawanie, ale szczerze. JA się śmieję bo jestem szczęśliwa." Uśmiechnęłam się jeszcze szeroko, po czym pocałowałam jeszcze raz Liama, tylko tym razem w policzek i zapadłam w głżboki sen...
Nie miałam co robić więc dodałam dzisiaj jeszcze drógi rozdział. Jak wam się podobał? Chciałam wam jeszcze powiedzieć, że jesteście niesamowici od rana przybyło, aż czterdzieści osób, dziękuję wam bardzo i proszę pozostawiajcie po sobie komentarze. I <3 Directioners... :P
By Kate

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz