czwartek, 21 marca 2013

 Rozdział 6  "Uczucia, ale prawdziwe czy też nie?"
                      
                       Piosenka

-Oh my God...-niewiedziałam po prostu, co mam powiedzieć. Żadne słowa nie mogły opisać tego jak się w tej chwili czułam.
-Kate, to nie robi. Różnicy, ponieważ...
Nie pozwoliłam mu dokończyć...
-Nie robi różnicy?! POMYŚL!!! Ja jestem jakiś głupim biednym człowiekiem, a TY? Nie ma  różnicy, ty jesteś tylko mega przystojnym chłopakiem z najsławniejszego zespołu na świecie, faktycznie nie robi żadnej to różnicy...- przewróciłam oczami na znak głupoty jakie te słowa ze sobą niosły.
-Nie robi to dla mnie żadnej różnicy. Jestem twoim...-w tym momencie przerwał z jednej strony chciałam, żeby powiedział "chłopakiem" ale z drugiej nie. Liam zobaczywszy moją minę rzekł:- Jestem twoim przyjacielem i ci pomogę, bez względu na wszystko. Teraz się ubierz i zejdź na dół, zjemy śniadanie.
   Nie wiem czy mi się wydało czy tez nie, ale tak jakby zauważyłam łzę płynącą mu po policzku.Nie chciałam go ranić, to wszystko działo się za szybko. Westchnęłam...  Postanowiłam się więc ubrać i zejść do niego.


{ Odczucia Liama}

  Zamknąłem za sobą drzwi. "Dlaczego tak? Dlaczego ona nie widzi, że ja ją kocham?!"- krzyczałem w sobie. Schodziłem po schodach, a po mych policzkach płynęły strumienie łez. Nie miałem siły ich otrzeć. "Co jest ze mną nie tak?  Jedna dziewczyna ze mną po trzech latach już nie chce być, druga nie chce zauważyć mojej miłości do niej." Postanowiłem się ogarnąć. Nie chciałam aby widziała, że płakałem. Udręczałaby siebie niepotrzebnie. Poszedłem na dół przygotować śniadanie. Marcie i reszcie dałem wolne, więc sam musiałem się wszystkim zająć. Poszłem przygotować jajka z majonezem oraz kromki z  sałatą zieloną, pomidorem, ogórkiem, żotkiewką i zieloną cebulką. Niestety nic lepszego nie umiałem przygotować.
  
 Nagle usłyszałem hałas. Rzuciłem wszystko co miałem w rękach i pobiegłem zobaczyć co się stało... Była to Kate. Potknęła się i spadła ze schodów. Wiem, że nie powinienem, ale wyglądała tak komicznie, leżąc na podłodze z taką zdziwioną miną w stylu "WTF", że nie mogłem się powstrzymać od wybuchnięcia śmiechem. Ona zamiast się obrazić, popatrzyłam się tylko na mnie i zaczęła się śmiać. Po chwili powiedziałam:
-U mnie nie ma progów więc  jak szłam to się potknęłam i niczym Piotr Żyła poleciałam po schodach... Nie wytrzymałem położyłem się koło niej i zacząłem się śmiać na cały głos a ona mi wturowała

  {Strona Kate}


"Uff, wybaczył mi. Jak to się mówi" Głupi ma zawsze szczęście""- pomyślałam ciągle się śmiejąc... 

Wtedy jeszcze nie wiedziałam wszystkiego...

 
     Przepraszam, że to nic takiego szczególnego, ale dzisiaj strasznie boli mnie głowa. Wiem, że powinnam się postarać bo dzisiaj dokładnie mija tydzień od założenia i upublikowania pierwszego posta. Naprawdę jestem dumna z Was, ponieważ była Was już prawie setka... Dziękuję bardzo. Kocham Was. Proszę Was tylko o pisanie komentarzy , w którym będzie pisać co Wam się podoba, a co by pasowało zmienić. Z tego co widzę tego bloga czyta wiele ludzi z zagranicy, więc mówię od razu, że komentarze mogą być w różnych językach. Dla mnie to obojętnie. I....

                Dziękuję, żę jesteście!!!!  





                                                                       By Kate
      

                 
                      

wtorek, 19 marca 2013

 Rozdział 5 "Jestem Liam, Liam Payne."

                            Piosenka

  Podniosłam powieki. Pierwsze promyki słońca rozświetlały naszą sypialnie. "Jego sypialnie"- poprawiłam się szybko. Za oknami słyszałam rżenie koni. Nie mogłam wyobrazić sobie lepszego poranka. Uśmiechnęłam się. "Ta czynność staje się coraz częściej kiedy jestem przy nim"- uświadomiłam sobie. Znów się uśmiecham. Podnoszę głowę i spoglądam w bok, ale jedyne co widzę to puste miejsce. Uśmiech znika z mojej twarzy. "Dlaczego nie ma go koło mnie?"- zadajesz sobie pytanie.
  Lecz moje rozmyślenia przerywa głos.
-Co ci tak minka zżedła? Lubię patrzyć jak się uśmiechasz. Twój uśmiech jest taki słodki.- uśmiechnął się zniewalająco.-Pora wstawać...
 Zanim pomyślałam, wyskoczyłam z łóżka i podbiegłam do Liama, skoczyłam mu na recę, a nogi oplotłam mu wokół jego bioder. Popatrzył na mnie najpierw zdziwiony, a następnie zaczął się śmiać. To przywołało mnie to porządku. Popatrzyłam zszokowana na to co przed chwilą zrobiłam. Odkleiłam się od niego i stanęłam na własnych nogach. Poczułam jak rumieńce oblewają moją twarz. Wzięłam i schyliłam głowę, tak aby twarz przykryły mi włosy. 
- Kocham jak się tak rumienisz.-szepnął do mnie Liam i odgarnął mi włosy z twarzy i dał mi za ucho.
-Rano zazwyczaj nie skaczę na pierwszą napotkaną osobę.- powiedział zażenowana całą tą sytuacją.
-Ale mi się to bardzo podobało.-powiedział po czym się do mnie przybliżał. Metr po metrze, centymetr po centymetrze, milimetr po milimetrze tak, aby nasze usta złączyć w słodkim pocałunku.
Jego pocałunek był taki słodki i pociągający. Oddałam go bez zastanowienia. Po chwili oderwaliśmy się w końcu od siebie.
-Rano tak mam że najpierw coś robię, a później myślę.- próbowałam się usprawiedliwić. 
Na to on tylko się roześmiał. 
-Choć mamy dzisiaj dużo do zrobienia.-popatrzyłam na niego zdziwona- Mósimy się lepiej poznać.-wyjaśnił.
Na co ja wybuchłam śmiechem. Schylił się i podniósł jakąś reklamówkę.
-Nisłem ci ubrania, kiedy ty tak bezczelnie się na mnie rzuciłaś-mrugnął porozumiewawczo i zaczął się śmiać.
-Ja?- postanowiłam ciągnąć dalej tą zabawę.- To ty się na mnie rzuciłeś i zacząłeś całować... Czy to tak ładnie napadać pannę Kate w biały dzień?- odpowiedziałam poważnym tonem.
-Bardzo przepraszam  panią, a teraz proszę  o ubranie się i zejście na dół na zadośćuczynne śniadanie.
Na te słowa obydwoje wybuchliśmy śmiechem.
-Wiesz, że dopiero torez uświadomiłem sobie to, że nie znałem twojego imienia? 
-No to zacznijmy od nowa. Jestem Katherine Jonson. Resztę mojej historii znasz.A ty?
-Jestem Liam Payne...
   
                                      

     Wiem, że strasznie krótki ale wczoraj wogóle nie miałam czasu. Nie wiem dlaczego on wczoraj nie wyświetlał na blogu chociaż go rzekomo upublikowałam. Mniejsza z tym...xD Dziękuję Wam, że tak ochoczo wchodzicie na mojego bloga. Wcześniej tego nie zauważyła, ale teraz dodałam, że można komentarze dawać anonimowe. Więc proszę Was piszcie...



                   

                                                                                                By Kate 

niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 4 "Sen czy też bajka?"

                             Piosenka

 - Pobudka  Śpiąca Królewno...- ktoś szeptał kochanym głosem nad moim uchem. Chciałem otworzyć oczy  i na niego spoglądnąć, ale moje powieki nie chciały się otworzyć. 
-No trudno. Wiesz, że pięknie wyglądasz jak śpisz?- to bardziej brzmiało jak stwierdzenia, a nie pytanie.
Wyszedł... Ktoś wziął i otworzył drzwi od samochodu mojej strony. Zimny podmuch wiatru owiał mój policzek. Ciepła dłoń mnie pogłaskała po nim, następnie powędrowała do pasa bezpieczeństwa, po czym go odpięła. Chwycił mnie ktoś, jedną ręką pod kolana, drugą zaś czułam na plecach i wyciągnął na zewnątrz. Było strasznie zimno. Mimo woli zadrżałam. Ktoś mnie mocno do siebie przytulił. Było mi cieplej, i przyjemny oddech czułam  na policzku.
-Oj szybko panie Liam. Niech pan wejdzie, bo się pan przeziębi, a wie pan jak dla pana jest ważne zdrowe gardło i głos. Przecież to nim pan pracuje... - odezwał się nieznajomy dotąd mi głos.- Boże, a to kto?- zapytała.
-Nic mi nie będzie Marto. To jest dziewczyna, którą spotkałem w parku. Jest bardzo biedna, a do tego ma okropne życie, ale dzisiaj koniec tego gadania. Mogłabyś mi potrzymać drzwi?- odezwała się osoba mnie niosąca.
-Oczywiście Liam...
 "Czyli ten chłopak, mój anioł ma na imię Liam. Ciekawe kto to je st ten drugi głos... Może jego mama"-pomyślałam. Następnie co pamiętam to tylko kołyszanie , jak Liam mnie wynosił po schodach, ściąganie butów i kurtki, a póżniej miękkie łóżko na którym moje ciało spoczęło i ciepłe ciało mnie przytulające, oraz ciepły pocałunek w czoło.
                                         


                                           *    *    *
                                                                      


Podniosłam ciężie powieki. Podniosłam lekko głowę. Koło mnie leżał Liam. Jego ręce mie obejmowały, a ja miałam przyciśniętą głowę do jego torsu. Mósiałam przyznać, że był niżle napakowany. Przez sen się uśmiechał. Jego uśmiech... Taki zniewalający. Liam był bardzo przystojny... "Co ja mówię"- nakrzyczałam na sibie w myślach. "Jednym i jednym chłopakiem na zawsze jest Justin". Leżałam chwilę w zupełnej ciszy. "Ale czy on przydkiem właśnie tego nie chciał. Miałam być szczęśliwa,  a przy Liamie dla mnie pięknieje świat. Przecież bez pretekstu nie nazwałabym go moim aniołem. A może to on go skierował na moje tory życia. Może on chciał, żeby byłam szczęśliwa z kimś takim dobry jak on"- popatrzyłam jeszcze raz na niego. Ta twarz pogrążona we śnie była taka przepiękna. Pokochałam ją od pierwszego spojrzenia w jej stronę, był taki kochany jak spał... 
-Kocham cię Liam, mój aniele...- po tych słowach pocałowałam go w usta.
On uśmiechnął się jeszcze szerzej i pogrążony jeszcze we śni przytulił mnie jeszcze bardziej do siebie i odpowiedział:
-Ja ciebie, skarbie...
Po czym zapadł znów w głęboki sen. Zachichotałam... "Boże, ja się śmieję i to nie udawanie, ale szczerze. JA się śmieję bo jestem szczęśliwa." Uśmiechnęłam się jeszcze szeroko, po czym pocałowałam jeszcze raz Liama, tylko tym razem w policzek i zapadłam w głżboki sen...




                    


 Nie miałam co robić więc dodałam dzisiaj jeszcze drógi rozdział. Jak wam się podobał? Chciałam wam jeszcze powiedzieć, że jesteście niesamowici od rana przybyło, aż czterdzieści osób, dziękuję wam bardzo i proszę pozostawiajcie po sobie komentarze. I <3 Directioners... :P



                                                         By Kate   























  Rozdział 3 "Moja historia..."
                            
                              Piosenka
  
 Od kiedy go spotkałam, bałam się zadać to pytanie. Lecz po pewnym czasie zdobyłam odwagę. Przecież on nie jestem typem kolesia, który się drze o to, że sie wtrąca w jego sprawy.
-A ty?- spróbowałam to powiedzieć pewnym głosem.
-Co ja?- zapytał zaskoczony.
-Co robiłeś w tym parku? Z jakiego powodu się tam znalazłeś?-odwaga mnie opóściła. Nienawidziłam się za to, że jestem taka ciekawska. "Może on już  się do mnie więcej nie odezwie. Zatrzyma samochód i karze wyjść, albo bez zatrzymywania mnie wypcha z niego..."
-Do tego parku chodzę od małego dziecka. Zawsze, gdy mam problemy siadam na ławce i myślę. Dzisiaj poszłem tam z powodu...-jego głos na chwilę się załamał.-Z powodu...  Z powodu Danielle... Byliśmy ze sobą od trzech lat, ale jednak zerwaliśmy ze sobą. Chodziło o to, że coraz żadziej bywałem w domu, a za chwilę jeszcze trasa. Nie wytrzymała tego, ale obiecaliśmy sobie, że nasze stosunki tak bardzo się nie zmienią. Będziemy dobrymi przyjaciółmi.Chociaż to nie to samo. Planowaliśmy ślub, gromadkę dzieci, a co teraz po tym zostało? Nic. koniec, koniec wszystkiego, koniec love forever...-łza spłynęła po jego policzku, a po niej następne.-Zostaliśmy przyjaciółmi, tylko przyjaciółmi...- szepnął. Jego głos się załamał. 
 Nie wiedziałam dlaczego, ale chciałam go pocieszyć. Nie chciałam, aby był smutny, a do tego płakał...
- Bardzo mi przykro. Współczuję ci. Planowaliście życie ze sobą na zawsze, a tu taka  smutna niespodzianka. Widzę, że nie tylko ja mam pecha w życiu... Miałam wiele chłopaków, których kochałam, ale oni nie odczuwali to tak bardzo jak ja... Niektórzy z nich mnie skrzywdzili, inni zdradzili, a niektórzy opóścili  o wiedzy, że jestem biedna i mam ojca alkocholika i damskiego boksera. Ale nie ten jeden. Nie Justin. On mnie nie rzucił jak jakąś szmatę, która nic nie znaczy. On mnie opóścił, ale nie z własnej woli. Był chory, ciężko chory. Miał nowotwór mózgu. Pod koniec życia, gdy zegar już tykał jego śmierć, nawet mnie nie rozpoznawał. Nie rozpoznawał nikogo, rodziców, rodzeństwa, a nawet mnie , choć obiecał, że nigdy mnie nie zapomni. Ale pamiętam to, pamiętam i nigdy nie zapomnę.... Jak co dzień poszłam do niego. Drogę pamiętałam, więc zamkłam oczy i myślałam nad, że co ja zrobię kiedy on odejdzie, kiedy go zabraknie. Z głową pochłoniętą tymi myślami, weszłam do jego pokoju szpitalnego. On tam czekał. Siedział i czekał  na mnie... Mojego zdziwienia nie było granic. Myślałam, że on wrócił, że wyzdrowieje i będziemy razem, ale los nigdy dla mnie nie był łaskawy...- przerwałam swoją wypowiedź. Chłopak co chwilę odrywał oczy od jezdni i patrzył  na mnie taki smutnymi oczami. Z moich oczów popłynęły łzy. Już nie umiałam ich dłużej trzymać...-Był to najgorszy dzień mojego życia. Zdążył mi złożyć swój ostatni pocałunek na mych wargach i powiedzieć, że on zawsze będzie mnie pamiętał, pamiętał o chwilach, które razem przeżyliśmy i jeszcze prosił mnie, abym nie płakała przez niego...- lekki uśmiech zagościł na moich ustach.- Mówił, że chociaż go nie widać to i tak on zawsze jest przy mnie i będzie mnie wspierał. Mówił, że muszę sobie ułożyć na nowo życie, a nie żyć przeszłością... Kazał sobie to obiecać. Kiedy dałam obietnicę, on powiedział, że już na niego czas i teraz zapadnie w sen. Po tych słowach opadł na poduszki,  powieki zamknął, a jego ręka bezwładnie opadła z moje policzka, który dopiero co przed chwilą głaskał... Wiem, że dziwne, ale nie jest mi smutno.- powiedziałam to i odwróciłam głowę w stronę kierowcy.- Czuję jego obecność przy sobie. Wiem,że mnie nigdy nie zostawił.
-Bardzo mi przykro. Znam cię od godziny, a wiem tyle, że moje serce bierze rozpacz. Jesteś taka młoda, a tyle już przeżyłaś. 
 Teraz już nie próbowałam ukryć ziewania... 
-Widzę, że jesteś zmęczona. Zaśnij... Dopiero za dwie godziny będziemy w domu.
 Postanowiłam go posłuchać. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Wiem tylko tyle, że moje ciężkie powieki opadły a następnie pochłonęła mnie nicość...





              I co o tym uwarzacie? Przepraszam, że to nic takiego ciekawego, ale jestem chora i po prostu już nie myślę. Proszę was zostawiajcie komentarze w których będziecie pisać jak wam się podoba i co powinnam zmienić co jest po prostu beznadziejne...Chcę, żebyście wchodzili na mojego bloga z ochotą i ciekawością o dalsze losy bohaterów, więc proszę wyrażajcie swoją opinię. Nawet po innych językach, jest mi to naprawdę obojetnie po jakim. tylo piszcie....         






                                                                                                      By Kate

sobota, 16 marca 2013

    Rozdział 2  "Mój własny anioł..."

                                             Piosenka

    Zaprowadził mnie na pobliski parking przy parku,  z którego wychodziliśmy.Staneliśmy przy pięknym i na bank bardzo drogim samochodzie.Było to pomarańczowo-czerwone BMW... Aż dech zapierało...
-Z kąd wyczasłeś takie drogie auto?-zapytałam zachwycona widokiem samochodu.
-Zarabia się...-odpowiedział tak jakby było normalne to, że każdy człowiek pracuje i jeździ po ulicach wypasionym i mega drogim samochodem.
 Otworzył drzwi i wsiedliśmy. Fotele pokrywała czarna skóra. Jechaliśmy w głębokim milczeniu.Patrzyłam zachwycona na chłopaka. Był skupiny na drodze, ale przy tym taki zrelaksowany i spokojny jakby to była dla niego bułka z masłem. Widać,że był bardzo pewny swoich czynów. Jego ręka sięgła do radia. Przełańczał z jednej na drugą stacje. Nagle poznałam znajome brzmienie.
-Mógłbyś to zostawić? Uwielbiam tą piosenkę.- spytałam niepewnie.
-Lubisz One Direction?- w jego głosie było tyle zdziwienia jakby dopiero co odkrył Amerykę.
-Tak. Myślę,że to ciekawy zespół. Ich piosenki są takie kochane. Dają dużo do myślenia... Wiele ludzi uważa mnie za wariatkę dlatego, że ich słucham i mówią, że oni są zwykłymi pedałami i robią wszystko dla kasy. Ty pewnie też tak uważasz...- powiedziałam zawiedziona.
 Wyglądał na tak zdziwionego, że masakra. Jego oczy zmieniły się w dwa wielkie spodki. Paczył na mnie tak jakbym była jakaś nie rozwinięta umysłowo.
-Powiedziałam coś nie tego no nie?-zawstydziło mnie strasznie to.
-Wcale nie. Jest właśnie odwrotnie. Jestem tylko zdziwiony, że tak o nich mówisz i ich bronisz, choć ich naprawdę w realu nie znasz... Powiedz mi, który ci się z nich najbardziej podoba?- w jego głosie było tyle ciekawości, że masakra.
-Okej... Wszyscy wyglądają sympatycznie, ale najbardziej do gustu przypadł chyba mi taki brązowowłosy o ciepłej i miłej naturze. Wygląda na bardzo romantycznego, a ja takich uwielbiam, chociaż niegrzeczni  też są spoko... Czekaj jak on miał na imię? Lim, Lam,Lom... No wiesz, tego co nazywają Daddy...
-Liam...- powidział to z takim uśmiechem, że nikt chyba nie mógłby teraz z nim konkurować o największy uśmiech świata....
-Z kąd tyle wiesz o nich?- zapytałam zdziwiona.-Nie znam chłopaków, którzy by byli directionerami...

-Moje siostry są fankami...- odpowiedział po namyśle..
-Ach okej... To jest jakieś normalne. Napewno muszą dużo o nich mówić, że tyle o nich wiesz.
-Tak to prawda.- powidział ze śmiechem.
-I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things
.- zaczęłam refren śpiewać  z "Little things" wraz z One Direction w radiu.
Po chwili chłopak mi wtórował w śpiewaniu:
   You can't go to bed without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are the secrets that I keep
Though it makes no sense to me.


I know you've never loved the sound of your voice on tape,
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.

I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh..


I've just let these little things slip out of my mouth.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.

I won't let these little things slip out of my mouth.
But if it's true. it's you.. it's you they add up to.
I'm in love with you. And all your little things. 
 

   Kiedy,skończyła się piosenka siedzieliśmy jeszcze chwilę w ciszy. Mój toważysz przerwał ją pierwszy:
-Masz bardzo ładny głos. Mówi ci już to kiedyś?
 Moje policzki oblał rumieniec.
- E tam. Taki nadzwyczajny. Ale ty to całkowita bomba. Śpiewasz zupełnie jak Liam. Gdyby ktoś nie wiedział to mógłbyś go po prostu udawać. Na pewno nikt by się nie kapnął.
-Pomyślę  kiedyś nad tym.- powiedział z szerokim uśmiechem.
  Po tych słowach zapanowała zupełna cisza. Nikt nie chciał jej przerwać. Kątem oka spojrzałam na niego. Jego usta znajdowały się w szerokim  uśmiechu, a oczy lśniły cudownymi iskierkami. Był cudowny. Taki niby na pierwszy rzut oka zwykły chłopak, a po chwili on jest jak anioł. Przy zapominasz o wszystkim swoich troskach i cierpieniu. Był znakomitym lekarstwem na czyjąś psychikę. Spodobał mi się... Nigdy nie spotkałam nikogo takiego. Czułam, że moje życie od dzisiaj się zmieni, ale nie na gorsze. Zmieni absolutnie na dobre... bo on się pojawił- mój własny anioł-chłopak o złotym sercu...



     I jak wam się podobał rozdział 2? Wiem, że dałam trochę plamy no ale to tak na początek... Zrozumcie dopiero się wkręcam w ten klimat. No więc dzisiaj albo jutro będzie rozdział następny. Chcę wszystkim bardzo podziękować że wchodzą na ten blog. Było was naprawdę dużo, a ten blog ma dopiero trzy dni... Dziękuje za wszystko bardzo mocno i rzyczę  wszystkiego naj na weekend. I proszę, że kto wejdzie na tego bloga to niech zostawi  komentarz. Po prostu chcę wiedzieć co tym sądzicie... Pa dictioners...        




                                                                                                By Kate

piątek, 15 marca 2013

Rozdział 1  "Życie to nie bajka, a może tak???"
          
                                            Piosenka

   "- Jesteś zwolniona"- te słowa cały czas chodziły mi po głowie.
 Już siódmy raz słyszę je w tym miesiącu. Cały czas ten sam powód. Spóźnienia i przysypianie w pracy... Ale nie z własnej woli. Nie dlatego, że zasypiam lub nie chce mi się chodzić do pracy na czas. Właśnie, że na odwrót. Praca jest dla mnie bardzo ważna. To jest jedyny cel w moim życiu do którego tak bardzo chcę dążyć.
-Jak ty łazisz??!! Wynoś się z jezdni wariatko!!! Samobójczyni...-kierowca czarnego volva zaczął się wydzierać.
"I znów omało co mnie auto nie przejechało..."- pomyślałam.
Jak zawsze kierowałam się w stronę parku. Ten sam park, ta sama ławka pod tym samym drzewem, te same przyczyny. "Dlaczego tak w życiu jest? Dlaczego akurat mi się to przydarzyło? Właśnie mi i mojej siostrze... Dlaczego? Nie rozumiem tego. Przeklinam to..." Kolejne łzy cierpienia, strachu i myśli jak bardzo ja upadłamw tym świecie, spływały po moich lodowatych od chłodu policzkach. Dzisiaj moje urodziny. !0 luty... Piękna data... Puszysty śnieg pokrywa pobliskie drogi, chodniki, drzewa. Jadyne stwierdzenie jakie to tego krajobrazu pasuje to takie, że jest jak w bajce. A ja? Płaczę w samym środku tej bajki. Ale nie są to łzy szczęścia, wręcz przeciwnie smutku i przeogromnego cierpienia. Mam siedemnaście lat, a tyle już przeszłam.
Nieznajomy usiadł na końcu tej samej ławki co ja. Po jego twarzy wywnioskowałam, że bardzo cierpi. W jego oczach dostrzegłam łzy, które prosiły, aby popłynąć strumieniami. Następne łzy oraz dreszcze przeszyły moje ciało. Szlochania nie było końca. "Dłużej tak nie mogę. Nie dam rady..." Zgięłam się w pół i zasłoniłam twarz dłońmi. A cierpienie, żal i smutek, tak długo skrywane wzięły kontrolę nad mym ciałem. Poczułam ciepłą kurtkę na moich ramionach. Była czysta i pachnąca oraz wyglądała na bardzo drogą...
- Spokojnie. Już dobrze.- usłyszałam aksamitny miękki głos z brytyjskim akcentem.
Właściciel tego głoasu mnie mocno objął. Zerknęłąm na niego. Był w samym polarze.
-Zachorujesz...-z trudnością wymuwiłam w przerwie szczękannia zębami.
-Raczej ty. O mnie się nie martw. Ale powiedz dlaczego tu siedzisz w tak mroźny dzień?- uśmiechnął się przyjaźnie. Miał taki ciepły uśmiech.
-Z tego samego powodu co ty. Ból, cierpienie, smutek.- głośniej zaszlochałam.
-Aż tak to po mnie widać?- znów się laekko uśmiechnął.
-Nie wiem. Ale z powodu  tego co ostatnio przeżyłam umiem z łatwością rozgryść czyjeś uczucia.-wytłumaczyłam.
-A co ci się takiego przydarzyło?-zrobił zatroskaną minę.
-Moja mama zmarła 2 miesiące temu w tragicznym wypadku samochodowym. Jechałam w tedy  z nią. Była burzowa noc, kiedy wracaliśmy od babci do domu. Na moście, ktory znajduje się jakieś pięć minut od naszego domu, znajdowało się pełno wody. Mama straciła  panowani nad kierownicą. Uderzyłyśmy z całej siły o barierkę, która  pękła. Spadałyśmy prosto do wody. Krzyczałyśmy...Mama powiedziała, że jeśli przeżyję mam dbać o siostrę i ojca. I tak też się stało... Cudem przeżyłam, ale po śmierci mamy mój tata stał się nałogowym alkoholikiem i damskim bokserem. Tak jak dzisiaj ojciec się  wkurzył oto, że mojej siostrze Alex dałam pięniądze na drugie śniadanie do szkoły, a mu na wódkę nie. Ja ledwo wiąże koniec z  końcem. Wszystkie te rachunki, zakupy i problemy mnie przewyższają, a do tego ojciec podkrada mi kasę, aby przypadkiem mu nie zabrakło alkoholu... Z tego samego powodu sprzedał  moją  gitarę, fortepian i skrzypce oraz z mamy ubrania i biżutuerię. Więc wziął i zaczął bić Alex. Ja stanęłam w jej obronie, więc dostało mi się o wiele bardziej niż jej... Walił moją głową o ścianę, bił mnie ciężkimi rzeczami, walił nawet talerzami... Ale czemu ja się dziwię. Umnie w domu taka sytuacja jest na porządku dziennnym. Ale najgorsze w tej sprawie jest to, że jeżeli pójdę na policję, to tatę zamkną w więzieniu, ale mnie i siostrę i tak dadzą do domu dziecka. A kiedy wyjdę jako pełnoletnia osoba to i tak nie powieżą mi opieki nad już wtedy siedmioletnią siostrą. Ona ma dopiero teraz sześć lat. To tylko małe dziecko, a tyle ją już spotkało. Ja zrezygnowałam ze szkoły, aby pracować i opiekować się siostrą. Więc znów dzisiaj spóźniłam się do pracy, za co mnie wylali. Nie mam pieniędzy. Jak ja wrócę do domu? Ojciec mnie zabije...- rozszochlałam się jeszcze  bardziej.
- To nie wracaj...Gdzie twoja siostra teraz jest?- zapytał przejęty chłopak.
-W szkole...- odpowiedziałam niepewnie.
-Ma jakąś koleżankę  lub przyjaciółkę, u której mogłaby przenocować?- w jego czach spostrzagłam iskierkę.
-Carly...
- Znasz numer jej mamy?- zapytał pewien nadziei.
-Tak... 503926025- odpowiedziałam. Jegom entuzjazm mi się udzialał.
-Okej.Dzwonię. Zaraz wracam, a ty tu na mnie czekaj. Dobrze?
Kiwnęłam głowa na znak zgody.
Po dwóch minutach był już z powrotem.
-I co?- zapytałam niespokojnie.
-Alex jest w drodze do domu Carly. Będzie tam dopóki się jutro po nią nie stawimy.
-My?- spytałam zbita z tropu.
-Chyba nie myślałaś,że zostawię cię z tym wszystkim samą. No a teraz chodź.- mówiąc to wyciągnął rękę w moją sronę.
-Nie wiem czy powinnnam...- byłam zagubiona nie wiedziałam co mam zrobił.
-Nie gadaj głupstw, tylko chodź. No nie daj się błagać, u mnie bedziesz mogła spokojnie wypocząć. A do tego będziesz miała się komu wyżalić, jestem znakomitym słuchczem. No a traz wstawaj i chodź.
- Okey.- odpowiedziałam już całkowicie przekonana. Takiemu chłopakowi jak on, nie da się odmówić.
Szliśmy przez ciemny park trzymając się za ręcę. Dla innych mósieliśmy  wyglądać jak dwoje zakochanych idących do domu... Ta myśl całkiem mi się spodobała..."Że co?" zrobiłam sobie nagannę, że mam wogóle siłę o tym myśleć. Ale przyjemnie by było go pocałować... Nie mogłam zrozumieć, jak jeden chłopak umie tak wiele zmienić...







 I jak wam się spodobał pierwszy rozdział? Wiem, że jest smutny, ale to dopiero początek później się rozerwie i będzie nieźle śmieszny... Jeszcze dzisiaj albo jutro dodam drugi rozdział. Nie  uwierzylibyście jaka jestem zachwycona, że będę mogła pisać dla was to opowiadanie....Cieszę się, że wczoraj było was tak wiele. I zasada number one KAŻDY KTO WEJDZIE NA TEGO BLOGA MUSI ZOSTAWIĆ PO SOBIE KOMENTARZ!!!...xD Na razie tal dużo dodaję, ponieważ mam czas, bo jestem chora i nie chodzę do szkoły, więc po prostu jestem strasznie HAPPY!!! Dziękuje bardzo i do następnego rozdziału...





                                                                                                          By Kate

czwartek, 14 marca 2013

Epilog 

   Zawsze się zastanawiałam jak będzie wyglądał mój koniec i mojego świata... Kiedy się pod de mną ugną kolana tej całej zasranej odpowiedzialności i męczarni w tym kiczowatym życiu. Całymi dniami i nocami zastanawiałam się jakby tutaj sobie odebrać życie. Ja nie mogłam tak żyć. To było chore i nienormalne. "Dlaczego?","Czemu?", "Właśnie mi?" te pytania nie wychodziły nigdy z mojej głowy...Aż do teraz.... W tej chwili modlę się, żeby zegar przestał bić. "Niech ten czas stanie!!!" chciałam wrzeszczeć. Zawsze myślałam jak, a teraz chciałam zapobiec śmierci, która mnie już wchłaniała. Moje życie się odmieniło. Mieszkałam w bogatym domu, miałam znakomitą prace, przyjaciół, osoby na które mogę polegać i które mnie kochają... I do tego jeszcze Liam i Zayn... Dwaj znakomitych, przystojnych i czułych chłopaków, którzy mnie kochali i nie chcieli przegrać ze swoim rywalem. Ja też nie potrafiłam wybrać. Chciałam ich obydwóch zachować tylko dla siebie. Byłam czystą egoistką, którą obchodziły tylko swoje zachcianki i uczucia... A teraz ja ich obydwóch stracę. Stracę to wszystko co mam. To do czego tak mocno dążyłam. Moja łza goryczy i smutku spłynąła mi po policzku... Otwarłam swe słabe, sine  usta i zaśpiewałam:


"God knows what is hiding in those weak and drunken hearts
Guess he kissed the girls and made them cry
Those Hard-faced Queens of misadventure
God knows what is hiding in those weak and sunken eyes
Fiery thrones of muted angels
Giving love but getting nothing back

People help the people
And if you're homesick, give me your hand and I'll hold it
People help the people
And nothing will drag you down
Oh and if I had a brain, Oh and if I had a brain
I'd be cold as a stone and rich as the fool
That turned all those good hearts away

God knows what is hiding in this world of little consequence
Behind the tears, inside the lies
A thousand slowly dying sunsets
God knows what is hiding in those weak and drunken hearts
Guess the loneliness came knocking
No one needs to be alone, oh singin'

People help the people
And if you're homesick, give me your hand and I'll hold it
People help the people
Nothing will drag you down
Oh and if I had a brain, Oh and if I had a brain
I'd be cold as a stone and rich as the fool
That turned, all those good hearts away

Nah Naaah nah nah naaaaahhhhhh oooouuuu

Nah Naaah nah nah naaaaahhhhhh oooouuuu

People help the people
And if you're homesick, give me your hand and I'll hold it
People help the people
Nothing will drag you down
Oh and if I had a brain, Oh and if I had a brain
I'd be cold as a stone and rich as the fool
That turned all those good hearts away. "
 

           Jak ja mogłam być taka głupia przez tyle czasu... Teraz już nie mogłam przestać... Moje łzy cierpienia spływały po moich trupio bladych policzkach. Ktoś głaskał mnie po głowie. ktoś krzyczał, żebym nie zamykała oczów, ktoś niemiłosiernie znęcał się nad moim ciałem potrząsając nim, ale.... Mnie to już nie obchodziło. Niech robią sobie co chcą... Mimowolnie zamkłam powieki. Chciało mi się spać, ale nie tak godzinę albo dwie, chciało mi się spać przez całą już wieczność. Usłyszałam jeszcze przerażliwy pisk urządzenia moniturującego i krzyk orzaz płacz zebranych... Następnie panowała błoga martwa cisza już na zawsze, przez całą wieczność........................ 




Jak wam się podobało? Przepraszam, że epilog taki smutny i trochę straszny ale to jest spoglądnienie w daleką przyszłość... Wiem,że mówiłam, że epilog jutro wrzucę, no ale tak się w to wkręciłam,że mósiałam go jeszcze dzisiaj napisać... Jutro postaram się o pierwszy rozdział. Będzie to dla wielka chwila, ponieważ od jutra się wszystko zacznie..xD Dobranoc smerfy... Niech wam się nie przyśni Gargamal i Klakier tylko piękni i przystojni chłopcy z 1D... Hahahaha :D Dobra sory, ale jak mi wali to mam taką big głupawkę na całego. 


                                                                   


                                                               By Kate
Bohaterowie

  • Katherine Jonson- dziewczyna, którą spotkało wiele złego ale ma  nadzieję, że jej los się zmieni na dobre.Jest wrażliwa na czyjeś cierpienie. Ma jasno brązowe kręcone włosy, oraz piękne oczy koloru mlecznej czekolady.
  • Liam Payne- dom jak pałac, auto jak marzenie, bliska osoba, która zawsze w złej i smutnej chwili go pocieszy.Nigdy mu niczego nie brakowało.Jego pierwsza zasada brzmi: Nigdy przy mnie nikt nie może mieć łyżek!!!!! Romantyk o czułym sercu. Brązowo włosy, oraz brązowoki. Bardzo dobrze zbudowany. Jednym słowem czysty anioł number one...
  • Zayn Malik- ma piątka przyjaciół, która zawsze mu w ciężkich chwilach pomoże. Ma kasę, ma dom wielkości zamku, a wyposarzenie w nim przechodzi same siebie. Czuły chłopak dla ludzi, którzy są mu blizcy dla innych udaje bad boy'a... Czarnowłosy mulat o brązowym chipnotyzującym spojrzeniu...
  • Harry Styles- masakryczny kobieciarz. Każdą kobietę usidli w swe sieci. Ale żadna kobieta na niego nie narzeka. Zwany przez przyjaciół "Hazzą" lub "Haroldem"...Brązowowłosy loczek o zajebistych zielonych oczach...
  • Louis Tommlinson- klaun w jednym słowie, ale także "BooBear".Nawet najbardziej tragiczną chwile umie zamienić w głupawkę śmiechu. Nie uważa innych ubrań niż czerwone rurki z czarnumi szelkami oraz białym podkoszulku w czarne paski. Pierwsza zasada Lou nigdy nie nosić skarpetrk, chyba że ktoś miałby umrzeć na zawał...Brytyjczyk o brązowych włosach i takich samych oczach.
  • Niall Horan- pożeracz jedzenia. Gdyby miało ci się coś przeterminować, zadzwoń do niego w pięć sekund nic nie pozostanie z twojego problemu. Irlandczyk zwany oczywiście "blądaskiem" przez znajomych z powodu koloru włosów o niebieskich ocach... 
  • Alex Jonson- siostra Kathrin. Sześciolatka, która dużo już przeszła w życiu. Lecz nie długo los da jej to przeżywać... Bląd włosa malutka piękność... I do tego te zielone oczka. Z czystego serca mały aniołeczek...
  • Edward Jonson- ojciec Katherine i Alex. Kiedyś kochający... Teraz bestia z najgorszych koszmarów. Z wyglądu na niego podała się Alex.
  • Paul... Jakiśtam- menager brytyjskiegi i irlandzkiego zespołu One Direction. Człowiek czysta zagadka...
  • Danielle Peazer- dziewczyna Liama. A od 10 lutego jego najlepsza przyjaciółka. Brązowowłosa lecz naprawdę powinna się nazywać anioł zesłany z nieba o brązowych loczkach...










Co uważacie o tych bohaterach? Jak coś jest przekręcone np. kolor oczów lub coś takiego to uprzedzam, że jest to stwożone na potrzebe opowiadania. Nie wiem jak wy, ale ja naprawdę się rozkręcam z tym wszystkim...xD Jutro postaram się dodać prolog... Więc Dobranoc Directionerki.... Buziaki :*



By Kate            
   WITAJCIE KOCHANI!!!!

     Jestem Kate i będę na tym blogu umieszczać moje nowe opowiadanie. Jak łatwo się domyślić będzie oczywiście o One Direction. Jestem directionerką od dwóch i kocham ich najbardziej na świecie, ale o tym innym razem...xD Do następnego posta kochani...





                                                                                                            By Kate