niedziela, 17 marca 2013

  Rozdział 3 "Moja historia..."
                            
                              Piosenka
  
 Od kiedy go spotkałam, bałam się zadać to pytanie. Lecz po pewnym czasie zdobyłam odwagę. Przecież on nie jestem typem kolesia, który się drze o to, że sie wtrąca w jego sprawy.
-A ty?- spróbowałam to powiedzieć pewnym głosem.
-Co ja?- zapytał zaskoczony.
-Co robiłeś w tym parku? Z jakiego powodu się tam znalazłeś?-odwaga mnie opóściła. Nienawidziłam się za to, że jestem taka ciekawska. "Może on już  się do mnie więcej nie odezwie. Zatrzyma samochód i karze wyjść, albo bez zatrzymywania mnie wypcha z niego..."
-Do tego parku chodzę od małego dziecka. Zawsze, gdy mam problemy siadam na ławce i myślę. Dzisiaj poszłem tam z powodu...-jego głos na chwilę się załamał.-Z powodu...  Z powodu Danielle... Byliśmy ze sobą od trzech lat, ale jednak zerwaliśmy ze sobą. Chodziło o to, że coraz żadziej bywałem w domu, a za chwilę jeszcze trasa. Nie wytrzymała tego, ale obiecaliśmy sobie, że nasze stosunki tak bardzo się nie zmienią. Będziemy dobrymi przyjaciółmi.Chociaż to nie to samo. Planowaliśmy ślub, gromadkę dzieci, a co teraz po tym zostało? Nic. koniec, koniec wszystkiego, koniec love forever...-łza spłynęła po jego policzku, a po niej następne.-Zostaliśmy przyjaciółmi, tylko przyjaciółmi...- szepnął. Jego głos się załamał. 
 Nie wiedziałam dlaczego, ale chciałam go pocieszyć. Nie chciałam, aby był smutny, a do tego płakał...
- Bardzo mi przykro. Współczuję ci. Planowaliście życie ze sobą na zawsze, a tu taka  smutna niespodzianka. Widzę, że nie tylko ja mam pecha w życiu... Miałam wiele chłopaków, których kochałam, ale oni nie odczuwali to tak bardzo jak ja... Niektórzy z nich mnie skrzywdzili, inni zdradzili, a niektórzy opóścili  o wiedzy, że jestem biedna i mam ojca alkocholika i damskiego boksera. Ale nie ten jeden. Nie Justin. On mnie nie rzucił jak jakąś szmatę, która nic nie znaczy. On mnie opóścił, ale nie z własnej woli. Był chory, ciężko chory. Miał nowotwór mózgu. Pod koniec życia, gdy zegar już tykał jego śmierć, nawet mnie nie rozpoznawał. Nie rozpoznawał nikogo, rodziców, rodzeństwa, a nawet mnie , choć obiecał, że nigdy mnie nie zapomni. Ale pamiętam to, pamiętam i nigdy nie zapomnę.... Jak co dzień poszłam do niego. Drogę pamiętałam, więc zamkłam oczy i myślałam nad, że co ja zrobię kiedy on odejdzie, kiedy go zabraknie. Z głową pochłoniętą tymi myślami, weszłam do jego pokoju szpitalnego. On tam czekał. Siedział i czekał  na mnie... Mojego zdziwienia nie było granic. Myślałam, że on wrócił, że wyzdrowieje i będziemy razem, ale los nigdy dla mnie nie był łaskawy...- przerwałam swoją wypowiedź. Chłopak co chwilę odrywał oczy od jezdni i patrzył  na mnie taki smutnymi oczami. Z moich oczów popłynęły łzy. Już nie umiałam ich dłużej trzymać...-Był to najgorszy dzień mojego życia. Zdążył mi złożyć swój ostatni pocałunek na mych wargach i powiedzieć, że on zawsze będzie mnie pamiętał, pamiętał o chwilach, które razem przeżyliśmy i jeszcze prosił mnie, abym nie płakała przez niego...- lekki uśmiech zagościł na moich ustach.- Mówił, że chociaż go nie widać to i tak on zawsze jest przy mnie i będzie mnie wspierał. Mówił, że muszę sobie ułożyć na nowo życie, a nie żyć przeszłością... Kazał sobie to obiecać. Kiedy dałam obietnicę, on powiedział, że już na niego czas i teraz zapadnie w sen. Po tych słowach opadł na poduszki,  powieki zamknął, a jego ręka bezwładnie opadła z moje policzka, który dopiero co przed chwilą głaskał... Wiem, że dziwne, ale nie jest mi smutno.- powiedziałam to i odwróciłam głowę w stronę kierowcy.- Czuję jego obecność przy sobie. Wiem,że mnie nigdy nie zostawił.
-Bardzo mi przykro. Znam cię od godziny, a wiem tyle, że moje serce bierze rozpacz. Jesteś taka młoda, a tyle już przeżyłaś. 
 Teraz już nie próbowałam ukryć ziewania... 
-Widzę, że jesteś zmęczona. Zaśnij... Dopiero za dwie godziny będziemy w domu.
 Postanowiłam go posłuchać. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Wiem tylko tyle, że moje ciężkie powieki opadły a następnie pochłonęła mnie nicość...





              I co o tym uwarzacie? Przepraszam, że to nic takiego ciekawego, ale jestem chora i po prostu już nie myślę. Proszę was zostawiajcie komentarze w których będziecie pisać jak wam się podoba i co powinnam zmienić co jest po prostu beznadziejne...Chcę, żebyście wchodzili na mojego bloga z ochotą i ciekawością o dalsze losy bohaterów, więc proszę wyrażajcie swoją opinię. Nawet po innych językach, jest mi to naprawdę obojetnie po jakim. tylo piszcie....         






                                                                                                      By Kate

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz