Rozdział 5 "Jestem Liam, Liam Payne."
Piosenka
Podniosłam powieki. Pierwsze promyki słońca rozświetlały naszą sypialnie. "Jego sypialnie"- poprawiłam się szybko. Za oknami słyszałam rżenie koni. Nie mogłam wyobrazić sobie lepszego poranka. Uśmiechnęłam się. "Ta czynność staje się coraz częściej kiedy jestem przy nim"- uświadomiłam sobie. Znów się uśmiecham. Podnoszę głowę i spoglądam w bok, ale jedyne co widzę to puste miejsce. Uśmiech znika z mojej twarzy. "Dlaczego nie ma go koło mnie?"- zadajesz sobie pytanie.
Lecz moje rozmyślenia przerywa głos.
-Co ci tak minka zżedła? Lubię patrzyć jak się uśmiechasz. Twój uśmiech jest taki słodki.- uśmiechnął się zniewalająco.-Pora wstawać...
Zanim pomyślałam, wyskoczyłam z łóżka i podbiegłam do Liama, skoczyłam mu na recę, a nogi oplotłam mu wokół jego bioder. Popatrzył na mnie najpierw zdziwiony, a następnie zaczął się śmiać. To przywołało mnie to porządku. Popatrzyłam zszokowana na to co przed chwilą zrobiłam. Odkleiłam się od niego i stanęłam na własnych nogach. Poczułam jak rumieńce oblewają moją twarz. Wzięłam i schyliłam głowę, tak aby twarz przykryły mi włosy.
- Kocham jak się tak rumienisz.-szepnął do mnie Liam i odgarnął mi włosy z twarzy i dał mi za ucho.
-Rano zazwyczaj nie skaczę na pierwszą napotkaną osobę.- powiedział zażenowana całą tą sytuacją.
-Ale mi się to bardzo podobało.-powiedział po czym się do mnie przybliżał. Metr po metrze, centymetr po centymetrze, milimetr po milimetrze tak, aby nasze usta złączyć w słodkim pocałunku.
Jego pocałunek był taki słodki i pociągający. Oddałam go bez zastanowienia. Po chwili oderwaliśmy się w końcu od siebie.
-Rano tak mam że najpierw coś robię, a później myślę.- próbowałam się usprawiedliwić.
Na to on tylko się roześmiał.
-Choć mamy dzisiaj dużo do zrobienia.-popatrzyłam na niego zdziwona- Mósimy się lepiej poznać.-wyjaśnił.
Na co ja wybuchłam śmiechem. Schylił się i podniósł jakąś reklamówkę.
-Nisłem ci ubrania, kiedy ty tak bezczelnie się na mnie rzuciłaś-mrugnął porozumiewawczo i zaczął się śmiać.
-Ja?- postanowiłam ciągnąć dalej tą zabawę.- To ty się na mnie rzuciłeś i zacząłeś całować... Czy to tak ładnie napadać pannę Kate w biały dzień?- odpowiedziałam poważnym tonem.
-Bardzo przepraszam panią, a teraz proszę o ubranie się i zejście na dół na zadośćuczynne śniadanie.
Na te słowa obydwoje wybuchliśmy śmiechem.
-Wiesz, że dopiero torez uświadomiłem sobie to, że nie znałem twojego imienia?
-No to zacznijmy od nowa. Jestem Katherine Jonson. Resztę mojej historii znasz.A ty?
-Jestem Liam Payne...
Wiem, że strasznie krótki ale wczoraj wogóle nie miałam czasu. Nie wiem dlaczego on wczoraj nie wyświetlał na blogu chociaż go rzekomo upublikowałam. Mniejsza z tym...xD Dziękuję Wam, że tak ochoczo wchodzicie na mojego bloga. Wcześniej tego nie zauważyła, ale teraz dodałam, że można komentarze dawać anonimowe. Więc proszę Was piszcie...
By Kate

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz