Rozdział 6 "Uczucia, ale prawdziwe czy też nie?"
Piosenka
-Oh my God...-niewiedziałam po prostu, co mam powiedzieć. Żadne słowa nie mogły opisać tego jak się w tej chwili czułam.
-Kate, to nie robi. Różnicy, ponieważ...
Nie pozwoliłam mu dokończyć...
-Nie robi różnicy?! POMYŚL!!! Ja jestem jakiś głupim biednym człowiekiem, a TY? Nie ma różnicy, ty jesteś tylko mega przystojnym chłopakiem z najsławniejszego zespołu na świecie, faktycznie nie robi żadnej to różnicy...- przewróciłam oczami na znak głupoty jakie te słowa ze sobą niosły.
-Nie robi to dla mnie żadnej różnicy. Jestem twoim...-w tym momencie przerwał z jednej strony chciałam, żeby powiedział "chłopakiem" ale z drugiej nie. Liam zobaczywszy moją minę rzekł:- Jestem twoim przyjacielem i ci pomogę, bez względu na wszystko. Teraz się ubierz i zejdź na dół, zjemy śniadanie.
Nie wiem czy mi się wydało czy tez nie, ale tak jakby zauważyłam łzę płynącą mu po policzku.Nie chciałam go ranić, to wszystko działo się za szybko. Westchnęłam... Postanowiłam się więc ubrać i zejść do niego.
{ Odczucia Liama}
Zamknąłem za sobą drzwi. "Dlaczego tak? Dlaczego ona nie widzi, że ja ją kocham?!"- krzyczałem w sobie. Schodziłem po schodach, a po mych policzkach płynęły strumienie łez. Nie miałem siły ich otrzeć. "Co jest ze mną nie tak? Jedna dziewczyna ze mną po trzech latach już nie chce być, druga nie chce zauważyć mojej miłości do niej." Postanowiłem się ogarnąć. Nie chciałam aby widziała, że płakałem. Udręczałaby siebie niepotrzebnie. Poszedłem na dół przygotować śniadanie. Marcie i reszcie dałem wolne, więc sam musiałem się wszystkim zająć. Poszłem przygotować jajka z majonezem oraz kromki z sałatą zieloną, pomidorem, ogórkiem, żotkiewką i zieloną cebulką. Niestety nic lepszego nie umiałem przygotować.
Nagle usłyszałem hałas. Rzuciłem wszystko co miałem w rękach i pobiegłem zobaczyć co się stało... Była to Kate. Potknęła się i spadła ze schodów. Wiem, że nie powinienem, ale wyglądała tak komicznie, leżąc na podłodze z taką zdziwioną miną w stylu "WTF", że nie mogłem się powstrzymać od wybuchnięcia śmiechem. Ona zamiast się obrazić, popatrzyłam się tylko na mnie i zaczęła się śmiać. Po chwili powiedziałam:
-U mnie nie ma progów więc jak szłam to się potknęłam i niczym Piotr Żyła poleciałam po schodach... Nie wytrzymałem położyłem się koło niej i zacząłem się śmiać na cały głos a ona mi wturowała
{Strona Kate}
"Uff, wybaczył mi. Jak to się mówi" Głupi ma zawsze szczęście""- pomyślałam ciągle się śmiejąc...
Wtedy jeszcze nie wiedziałam wszystkiego...
Przepraszam, że to nic takiego szczególnego, ale dzisiaj strasznie boli mnie głowa. Wiem, że powinnam się postarać bo dzisiaj dokładnie mija tydzień od założenia i upublikowania pierwszego posta. Naprawdę jestem dumna z Was, ponieważ była Was już prawie setka... Dziękuję bardzo. Kocham Was. Proszę Was tylko o pisanie komentarzy , w którym będzie pisać co Wam się podoba, a co by pasowało zmienić. Z tego co widzę tego bloga czyta wiele ludzi z zagranicy, więc mówię od razu, że komentarze mogą być w różnych językach. Dla mnie to obojętnie. I....
Dziękuję, żę jesteście!!!!
By Kate


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz